Jaka usługa wywołuje dreszcz emocji u milionów internautów?
Odpowiedź na to pytanie to Google Wave. Usługa, która jeszcze nie doczekała się premiery, jednak już jest obiektem westchnień milionów internautów. Jeśli chcesz dowiedzieć się czym jest Google Wave, dlaczego jest tak ważne dla rozwoju internetu i czy możesz zacząć korzystać z niego już dziś, zachęcam do przeczytania poniższego artykułu.
Czym jest Google Wave?
Google Wave to tak naprawdę nowy protokół komunikacyjny wraz z oprogramowaniem korzystającym z tego protokołu. Jednak co to znaczy dla normalnego użytkownika? Z punktu widzenia zwykłego użytkownika Google Wave to połączenie wielu istniejących już technologii i zamknięcie ich w jednym pudełku. Technologie, które mi przychodzą do głowy i są zawarte w Google Wave to:
- fora dyskusyjne
- IM (gadu-gadu, MSN itp.)
- wiki
- grupy mailingowe/dyskusyjne
- różne elementy portali społecznościowych
- system kontroli wersji
- wszystko to co wymyślą niezależni programiści i umieszczą jako plugin
Jest to zatem mnóstwo przydatnych narzędzi komunikacyjnych, połączonych w jedną całość, dzięki czemu można korzystać z nich jednocześnie.
Szczegółowe informacje na temat tego jak będzie działać Google Wave i jak z niego korzystać można znaleźć w poniższej prezentacji (polecam):
lub jej skróconej wersji:
Dlaczego Google Wave jest godne uwagi?
Najbardziej istotną cechą Google Wave nie jest to że to „super technologia dająca wiele możliwości”. Tym, co czyni Google Wave wyjątkowym, jest fakt że ma duże szanse przyjąć się wśród milionów użytkowników na świecie. Smutna prawda jest taka, że narzędzie komunikacyjne, niezależnie jak dobre, jest zupełnie bezwartościowe bez odpowiednio dużej grupy użytkowników. Fakt ten opiera się na tzw. „efekcie sieciowym„. Efekt ten dotyczy tego, że przydatność niektórych rodzai technologii (w tym komunikacyjnych) jest proporcjonalna do kwadratu ilości osób z nich korzystających.
Dlaczego sądzę, że Google Wave się przyjmie? Powodów jest co najmniej kilka:
- Jest to produkt Google, dlatego miliony ludzi wypróbują go z czystej ciekawości, co nowego stworzył ten gigant. Otrzyma także odpowiednią promocję.
- Wave jest wstanie współpracować z innymi usługami. Oznacza to, że tysiące serwisów internetowych dodadzą do siebie wsparcie Google Wave, co będzie darmową promocją tej usługi.
- Wave jest zgodne z oczekiwaniami programistów i geeków: open source, otwarty protokół, możliwość zakładania własnych serwerów, dostępne api. Z tego powodu powstanie do niego mnóstwo dodatkowego oprogramowania, stworzonego przez niezależnych developerów.
- Po prostu dobrze się zapowiada.
Konta testowe, jak je dostać?
Bardziej zorientowani użytkownicy wiedzą już, że Google na początku września rozesłało około 100 tys. zaproszeń do kont testowych. Jeśli nie było Cię na tej liście, jeszcze nie wszystko stracone. Poprosić o konto testowe można na dwa sposoby jako zwykły użytkownik oraz na trzeci jako deweloper.
- wypełnić odpowiedni formularz
- dostać zaproszenie od kogoś, kto ma już konto
- wypełnić formularz dla developerów
Żadna z tych dróg nie jest jednak natychmiastowa i nie gwarantuje efektu. W przypadku dwóch pierwszych dostępy do kont będą wysyłane stopniowo. Prawdopodobnie w pierwszej kolejności do osób zaproszonych przez przyjaciół. Google chce w ten sposób powoli zwiększać grupę aktywnych użytkowników, tak by zdążyć z optymalizowaniem i dodawaniem nowych serwerów. Ma to zapobiec zapchaniu się systemu (gdyby Google udostępniło dostęp wszystkim od razu, system został by prawdopodobnie niemal natychmiast przeciążony).
Mówiąc krótko: nawet jeśli dostaniesz zaproszenie od znajomego, będziesz musiał swoje odczekać.
Ja do tej pory dostałem 2 zaproszenia od przyjaciół i wysłałem dwa zgłoszenia. Konta na Google Wave jednak jeszcze nie posiadam.
Jedyne co mogę powiedzieć, to to, że czekam na oficjalne otwarcie. Najbardziej zadziwiające jest dla mnie to, że każda z tych usług była do tej pory dobrym, działającym produktem. Pomysł połączenia tego wszystkiego w jeden wielki „portal” [trudno nawet znaleźć dobre określenie na Wave] jest naprawdę zaskakujący. Nie mogę się doczekać finalnej wersji API. ;] BTW. Z tego co pamiętam, to „współedycja” dokumentów przez wiele osób na raz jest autorstwa polskich programistów – wygrali oni kiedyś konkurs organizowany przez Google, po czym pomysł został wdrożony do GoogleDocs.